Rozstrzygnięcie 21. Konkursu o Złotego Yoricka

Gdański Teatr Szekspirowski oraz Fundacja Theatrum Gedanense z radością informują, że 21. Konkurs o Złotego Yoricka został rozstrzygnięty.W tegorocznej edycji Konkursu Szekspirowskiego wzięło udział 11 spektakli.

 

Komisja artystyczna w składzie: Dyrektor Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego Profesor Jerzy Limon oraz selekcjoner Konkursu Łukasz Drewniak postanowiła przyznać nagrodę Złotego Yoricka spektaklowi:

„Poskromienie złośnicy” w reżyserii Katarzyny Deszcz,

ze scenografią Andrzeja Sadowskiego z Teatru im. Żeromskiego w Kielcach.

 

Tym samy spektakl ten zostanie zaprezentowany w ramach 18. Festiwalu Szekspirowskiego, który odbędzie się w dniach 27 września – 5 października 2014 roku w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim oraz na trójmiejskich scenach.

 

Uzasadnienie werdyktu:

Na tle konkursowych realizacji jest to spektakl najbardziej konsekwentny stylistycznie, świadomie przenoszący akcenty interpretacyjne i odwracający plany fabularne. Wątek rywalizacji o rękę Bianki jest tu ważniejszy od poskramiania Kasi. Petruchio nie jest szowinistycznym męskim sadystą, tresującym i upokarzającym młodą niezależną kobietę, ale partnerem i przewodnikiem, wtajemniczającym „złośnicę” w arkana absurdu. Uczy Kasię nie uległości, a innego spojrzenia na świat, uczy odporności i drwiny z ludzkich szaleństw, pychy i póz. Kluczowym obrazem dla spektaklu jest dwugłowy koń, zaprzęg miłosny utworzony z ciał Petruchia i Katarzyny, galopujących w dezabilu ku wzajemnej akceptacji. Kolczaści kochankowie uczą się strategii przetrwania w świecie, w którym rządzi pieniądz, interes i koneksje. Petruchio i Kasia obwieszczają co innego: my się na to nie zgadzamy, zostajemy błaznami z wyboru. Nasza miłość, pożądanie, współbrzmienie charakterów

i nastrojów niech będzie dla Was lekcją. Trzeba być zawsze w poprzek świata, żądań i oczekiwań innych ludzi. Petruchio i Kasia chcą na zawsze pozostać dopasowani do siebie i niedopasowani do świata.

 

Jurorzy o tegorocznej edycji Konkursu:

Obejrzane przez nas realizacje można podzielić na 4 grupy, skupiające przedstawienia, których twórcy stosują zbliżone strategie wobec dzieła Stratfordczyka. Każda z tych strategii otwierania Szekspira nie jest żadnym novum w polskim teatrze, twórcy sięgają po nie od lat. Zmienia się co najwyżej teatralna geografia ich występowania i nazwiska artystów, którym wydały się najbardziej przydatne, inspirujące, trafiające w puls współczesności.

Pierwszą grupę można by opatrzyć hasłem „Shakespeare Soft Up Comedy”, mieści bowiem w sobie inscenizacje komedii szekspirowskich, ale wystawianych w tak zwanej jasnej konwencji, bez doszukiwania się w nich czarnego egzystencjalnego rdzenia, zakamuflowanych tragedii. To spektakle, w których najważniejsza jest intryga i dobroduszny humor, wybaczające spojrzenie na bohaterów, szukające w ich uczynkach przemyślności, a nie zła, uciechy, zamiast nienawiści. Charakterystyczne były wybuchy śmiechu na widowni podczas prezentacji tych widowisk – był to śmiech afirmacyjny, absurdalny, figlujący. Bo reżyserzy podeszli do utworów Szekspira tak, jakby był on mądrzejszym i uważniejszym przodkiem Alana Ayckbourne’a i George Bernarda Shawa. W „Wesołych kumoszkach z Windsoru” z Gorzowa Wielkopolskiego w reżyserii Jacka Głomba i dwóch wersjach „Poskromienia złośnicy”  – ze Słupska w reżyserii Krzysztofa Babickiego, i z Kielc w reżyserii Katarzyny Deszcz – szekspirowscy bohaterowie kombinują i produkują fikcję, intryga zostaje spiętrzona po to, by zasłonić to, co niegodziwe, inną, bardziej dopuszczalną niegodziwością. Komedia szekspirowska służy w tych realizacjach za powód do zabawy konwencjami teatralnymi, otwierania nowych furtek w interpretacji tradycyjnych postaci i ról. Nie było takiego Falstaffa, takiej Kasi i Petruchia od dawna w polskim teatrze.

Drugą grupę konkursowych widowisk tworzą spektakle pod hasłem „Szekspir poprawiony”, powstałe na bazie tekstów o podwójnym autorstwie. William Szekspir zyskuje oto nowego partnera, kolegę po piórze – teatralnego dramaturga, który poprawia i uwspółcześnia fabułę, poprawia i uwspółcześnia język, dopisuje dowcipy, zmienia kontekst i realia utworu, wyostrza problemy zamarkowane jedynie przez Szekspira: znikają niektóre postaci, inne mają odwrócone wektory działania w sztuce. Każda z realizacji z tej grupy nie ukrywa szekspirowskiego rdzenia, ale mówi wyraźnie: klasyka trzeba zmieniać, wolno mu dopisywać monologi, dodawać nową, dzisiejszą świadomość bohaterom. Umieściliśmy w tej grupie dwie inscenizacje „Kupców weneckich”: z Lublina (reżyseria: Paweł Łysak, dramaturgia: Artur Pałyga) i z Kalisza (reżyseria: Adam Nalepa, dramaturgia: Jakub Roszkowski) oraz „Sen nocy letniej” Martyny Lechman i Williama Szekspira w reżyserii Krzysztofa Popiołka z Teatru Zagłębia w Sosnowcu.

 

W trzeciej grupie, opatrzonej tytułem „Szekspir – konteksty i kontynuacje” znajdziemy nowe sztuki, polskie i zagraniczne, podejmujące kolejny raz szekspirowskie tematy, ożywiające na nowo jego bohaterów.  Oraz utwory z epoki elżbietańskiej, stworzone przez innych angielskich dramatopisarzy. Cezary Iber zrealizował w Teatrze im. Horzycy w Toruniu znaną doskonale sztukę Toma Stopparda „Rozenkrantz i Guildenstern nie żyją” po to, by z perspektywy dwóch drugoplanowych postaci przyjrzeć się jeszcze raz tragedii Hamleta. Polski reżyser, bardziej niż angielski autor, zaakcentował istotność zacytowanych scen z oryginału, wzmocnił nieoczekiwaną optykę spojrzenia na rytuały w Elsynorze, odkrył beckettowskie ustawienie tytułowych bohaterów w utworze Stopparda i de facto wyreżyserował dwa spektakle w jednym: szekspirowską kontynuację i sztukę „Hamlet. Fragmenty”. Dana Łukasińska i Agata Biziuk bawiły się w widowisku kabaretowym „Szekspir” postacią mecenasa teatru szekspirowskiego, czyli królową Elżbietą, graną przez mówiącą z suwalskim zaśpiewem aktorkę na szczudłach. Pokazywały kulisy współczesnych odczytań Szekspira, dezynwolturę reżyserską

i ignorancję aktorów, spiętrzając wpływ Szekspira na polską rzeczywistość artystyczną i polityczną ad absurdum. Anna Augustynowicz w „EdwardzieII” Christophera Marlowe szukała znów czystego, minimalistycznego języka do opowiedzenia tym razem nie historii o spisku i detronizacji a dziejów zaślepionej miłości homoseksualnego króla do swego faworyta. Mogłaby być to podpowiedź stylu, w którym dałoby się zagrać szekspirowskiego Ryszarda II: miłość i samotność, puste gesty, ludzie przedzieleni szybą-lustrem zamiast gorączki zamachu stanu, wyrywania sobie królewskiej korony.

 

Czwarta grupa wystawień szekspirowskich znajduje się w strefie „Języki Szekspira” i zawiera w sobie przedstawienia, w których reżyserzy, prawie nie ingerując w tekst, dopasowują do niego którąś z nośnych tradycyjnych konwencji teatralnych. Krzysztof Minkowski w nowohuckim „Hamlecie” (Teatr Ludowy) gra tragedię tak, jakby to była polityczno-rodzinna psychodrama na 6 osób, opowiedziana prawie wyłącznie monologami wygłaszanymi do widzów, respektująca reguły teatru postdramatycznego. Andrzej Sadowski w „Dwóch ukochaniach” czyli widowisku muzycznym na bazie sonetów szekspirowskich sprawdzał, czy jest w tym wierszach klucz do wszystkich wątków miłosnych z tragedii i komedii szekspirowskich. Chciał, żeby jego aktorka wyśpiewała i odegrała rozterki oraz erotyczne zapętlenia podmiotu lirycznego, wahającego się między miłością do chłopca i dojrzałej kobiety. I wreszcie w „Królu Learze” Jacquesa Lassalle’a obudzono do życia stary teatr szekspirowski. Zagrano wszystkie akty i przecinki, pokazano jak działa słowo i poezja Stratfordczyka. Andrzej Seweryn zbudował swego Leara w odwołaniu do nieukończonej, niespełnionej ostatniej roli Tadeusza Łomnickiego. Jego bohater przechodzi drogę od tryskającego witalnością dojrzałego mężczyznę po kruchego, zidiociałego staruszka błazna. Lassalle stawia na deklamację i psychologię, zapełnia scenę warszawskiego Teatru Polskiego tłumami statystów, inscenizuje pojedynki, bitwy i przemarsze wojsk. Wszystkie córki Leara są do siebie łudząco podobne. Błazen śmieszy, Kent wzrusza, Gloucester upada jak trzeba. Do tej konwencji trzeba się przyzwyczaić, nauczyć się jej jak zapomnianego dawno alfabetu, ale po jakimś czasie tak widziany i rozumiany Szekspir odzyskuje swój utracony smak, kolor i brzmienie.

 

Cztery grupy przedstawień szekspirowskich z tego sezonu ciągną polski teatr w cztery różne strony – trzeba uzbroić się w cierpliwość, żeby zobaczyć, która z tych strategii ostatecznie zwycięży, jaki „polski Szekspir” będzie najbardziej współczesny.

 

O Konkursie:

„Konkurs na najlepszą polską inscenizację dzieł dramatycznych Williama Szekspira oraz utworów inspirowanych dziełami Williama Szekspira” (w skrócie: Konkurs o Złotego Yoricka), odbywa się nieprzerwanie od 1994 roku i stanowi swoiste podsumowanie polskich szekspirowskich realizacji danego sezonu artystycznego.

W ramach Konkursu swe realizacje pokazywali najwięksi polscy reżyserzy, jak: Krzysztof Warlikowski, Maciej Prus, Grzegorz Wiśniewski czy Jan Klata. Spektakle nagrodzone w Konkursie (główną nagrodą jest Złoty Yorick) są prezentowane podczas Festiwalu Szekspirowskiego.