„Jesteśmy to winni Weinbergowi”. Apollon Musagete Quartett w Gdańsku

Relacja z koncertu Apollon Musagete Quartett na Euro Chamber Music Festival 26 czerwca 2015.

Jesteśmy to winni Weinbergowi

Artur Czerwiński

Punktem kulminacyjnym 4. edycji Euro Chamber Music Festival stał się występ światowej klasy kwartetu smyczkowego – Apollon Musagete Quartett. Ensemble złożony z czterech polskich artystów należy do grona najbardziej rozpoznawalnych i wysoko ocenianych zespołów kameralnych. Od czasu triumfu na słynnym, Międzynarodowym Konkursie Muzycznym ARD w 2008 roku zapraszany jest na koncerty w najważniejszych salach koncertowych i festiwalach  Europy i Ameryki Północnej. Do tej pory jednak bardzo rzadko koncertował w Polsce i do Gdańska zawitał po raz pierwszy. Sprowadzenie tu tak wybitnych muzyków było na pewno sporym sukcesem organizacyjnym twórców Festiwalu, którzy świadomie i systematycznie kreują markę tego jedynego w Trójmieście festiwalu muzyki kameralnej. Koncert zgromadził około 100 słuchaczy, a byli to w większości lokalni muzycy, wykładowcy gdańskiej Akademii Muzycznej oraz garstka melomanów.

Członkowie Apollon Musaget Quartett przygotowali program złożony z utworów Weberna(Langsamer Satz), Weinberga (Kwartet smyczkowy nr 3) i Dvořáka (Kwartet smyczkowy C dur op. 61).

www.apollon-musagete.com

Kluczem była tu liryka – wyjaśniał po koncercie prymariusz kwartetu Paweł Zalejski w rozmowie z„Gazetą Świętojańską” – Zaczęliśmy od liryki późnoromantycznej z czasów nowej szkoły wiedeńskiej. Po Webernie zagraliśmy kompozycję Weinberga znacznie oddaloną w latach, ale bliską w założeniach – to też liryka, ale nieco inna – o wyraźnie żydowskich korzeniach. Na koniec dość przekornie wróciliśmy do XIX wieku, do Dvořáka, którego Kwartet wychodzi z tradycji Beethovena.

O ile kompozycje Weberna i Dvořáka są świetnie znane miłośnikom kameralistyki, o tyle kwartetyMieczysława Weinberga, a nawet samo nazwisko tego kompozytora dla większości słuchaczy gdańskiego koncertu były absolutną nowością. Twórczość tego wybitnego Polaka, zmarłego w 1996 roku, dopiero od kilku lat jest odkrywana i spotyka się z zachwytem muzyków i słuchaczy Europy Zachodniej i powoli zaczyna docierać do… Polski. Przez wiele dziesięcioleci jego utwory znane były niemal wyłącznie w Związku Radzieckim, gdzie spędził większość życia.

Wyjaśnijmy więc w dużym skrócie, że Mieczysław Weinberg urodził się w 1919 roku w Polsce w rodzinie żydowskiego pochodzenia, a w 1939 roku udało mu się uciec do ZSRR, gdzie się osiedlił.

Dzięki wsparciu Dymitra Szostakowicza, który błyskawicznie rozpoznał u niego wielki talent, mógł ukończyć studia, a potem rozpocząć karierę kompozytora. Jego twórczość osiągnęła imponujące rozmiary – napisał między innymi 22 symfonie, 18 koncertów solowych na różne instrumenty z orkiestrą, 17 kwartetów smyczkowych, 6 sonat fortepianowych, 4 kantaty, 6 oper i muzykę filmową. Niestety, podobnie jak wielu innych wybitnych twórców w tamtych czasach, był bardzo mocno ograniczany przez cenzurę. Zarzucano mu zbytni formalizm, oskarżano o to, że za mało odwołuje się do folkloru i pisze zbyt pesymistyczną muzykę. W roku 1953 został aresztowany na kilka miesięcy za „żydowski nacjonalizm burżuazyjny”. Oskarżano go o udział w spisku, którego celem było… utworzenie państwa żydowskiego na Krymie. Sam Weinberg jednak zawsze czuł się przede wszystkim Polakiem.

Przypomina mi się rozmowa z maestro Krzysztofem Pendereckim, który bardzo dobrze znał się z Weinbergiem – mówił po koncercie Paweł Zalejski – wspominał, że zawsze przedstawiał się jako Mieczysław, choć Sowieci kazali mu zmienić imię na Mojsze i do śmierci posługiwał się piękną polszczyzną. Ktoś, kto uciekając z Polski zostawił tu wszystkich swoich najbliższych, którzy potem zginęli przy likwidacji getta, mógłby mieć bardzo złe wspomnienia o kraju, w którym dorastał. Jednak Weinberg pozostał na zawsze polskim patriotą. Mam wrażenie, że jego twórczość jest teraz lepiej znana w Niemczech niż w Polsce. Chcielibyśmy to zmienić. Myślę, że jesteśmy mu to winni.

Podobnie jak Szostakowicz, z którym polski kompozytor przyjaźnił się, ale też czasem rywalizował, najpełniej mógł wyrazić się w formie kwartetów smyczkowych. Cały komplet tych kompozycji został nagrany i wydany na 6 płytach kompaktowych w latach 2007-2012 przez belgijski zespół Quatuor Danel i stał się jednym z największych wydarzeń fonograficznych początku XXI wieku. Krytycy muzyczni zachwycili się kompozycjami wcześniej prawie w ogóle niewykonywanymi (Kwartet nr 6 zyskał swoją światową prapremierę właśnie tym nagraniem – 60 lat od czasu, gdy został napisany!).

Recenzent brytyjskiego miesięcznika „Gramophone” napisał: W tej muzyce nie ma śladu użalania się nad sobą (nawet jeśli dominujący nastrój nie jest pozytywny), które słyszymy w muzyce innych kompozytorów, żyjących w czasach stałej, agresywnej, politycznej niepewności. Zamiast tego wypełnia ją duma i przeczucie, że wielkość rozkwitnie wbrew wszystkiemu.

Kwartety Weinberga swoimi walorami niczym nie ustępują największym arcydziełom kameralnym Szostakowicza. Język muzyczny obu kompozytorów jest bardzo zbliżony, ale nie można tu mówić o naśladownictwie. Weinberg pomimo zastosowania takich samych środków muzycznych  zachowuje swoją indywidualność. I tak na przykład, gdy Szostakowicz w swoim poczuciu buntu i niezgody na brutalną rzeczywistość zbliża się do granicy z histerią, Weinberg posługuje się raczej łagodną ironią. Za życia kompozytora taki osąd brzmiałby jak bardzo poważny akt oskarżenia, ale przez ten refleksyjny, momentami zdystansowany sposób wyrażania negatywnych myśli i emocji styl Weinberga wydaje mi się wręcz nieco arystokratyczny.

Muzycy Apollon Musaget Quartett przedstawili gdańskiej publiczności Kwartet nr 3 Weinbergaz 1944 roku.

Część pierwsza utworu natychmiast zwraca uwagę słuchacza szorstką intensywnością, dominuje atmosfera rywalizacji – pierwsze skrzypce kontra reszta kwartetu. W chwili pozornego wyciszenia słyszymy śpiewne motywy, które prowadzą do kolejnego wybuchu emocji. Przechodzimy do części drugiej –  początkowy smutek zamienia się w zadumę, muzyka wznosi się, rozjaśnia, pojawia się nieco marzycielski nastrój. To jednak znów tylko pozory, bo na końcu wygrywa poczucie totalnego osamotnienia. (Kilka tygodni przed powstaniem tego utworu do Weinberga dotarła wiadomość o zamordowaniu w komorze gazowej wszystkich członków jego najbliższej rodziny). Ta część utworu to moim zdaniem jeden z najpiękniejszych fragmentów literatury na kwartet skrzypcowy. Ostatnią część wypełnia muzyka fascynująco zwiewna, zagadkowa, która kończy się tak, jakby dźwięki rozpłynęły się w powietrzu…

Na bis muzycy wykonali Alla Czeca Erwina Schulhoffa z 5 Utworów na Kwartet Smyczkowy.

Kilka dni później taki sam program koncertu zaprezentowali publiczności w Katowicach.

Apollon Musaget Quartett w składzie: Paweł Zalejski – skrzypce, Bartosz Zachłod – skrzypce, Piotr Szumieł – altówka, Piotr Skweres – wiolonczela wystąpił w Gdańsku na Euro Chamber Music Festival 26 czerwca 2015 roku.

Za: Gazeta Świętojańska