2.12 Wernisaż Anny Orbaczewskiej oraz działania Otwartych Pracowni Artystycznych

„Odbicia” Orbaczewskiej i OPA w Kolonii Artystów na Dolnym Mieście.

Termin: 02.12.2016 godz. 19.00 – wernisaż
02-30.12.2016 – wystawapo uprzednim umówieniu się telefonicznym 505-391-891

Wystawa odbywa się w ramach projektu pt. „MIESZKAŃCY”. Projekt „MIESZKAŃCY” współfinansowany jest przez Gminę Miasta Gdańska. Zrealizowano dzieki wsparciu Stypendium Kulturalnego Prezydenta Miasta Gdanska.

19.30 OPA – Otwarte Pracownie Artystyczne
Alicja Kubicka, Edyta Kowalewska, Magdalena Mellin, Michał Gayer, Leszek Krutulski

„Odbiciem” nazwała Anna Orbaczewska nowy cykl swoich obrazów olejnych, którym towarzyszą rysunki tuszem, prezentowanie w gdańskiej Kolonii Artystów.

Czym jest zatem tytułowe „Odbicie” w pracach Orbaczewskiej? Pierwsze oczywiste skojarzenie prowadzi do mitycznego Narcyza, który zakochał się we własnym wizerunku odwzorowanym w wodzie. Motyw wody jest wszechobecny w pracach artystki i to właśnie woda stanowi tę powierzchnię lustra będącą źródłem odbicia. Lecz przyglądając się bliżej, w pracach tych nie o samo odzwierciedlenie wizerunku tak naprawdę chodzi. Żadna z przedstawionych postaci właściwie nie ogląda siebie w tafli wody. Spojrzenie w nią – zawsze ostrożne, niepewne, wahające, to „doświadczenie Ja jako Innego”, o którym wspomina Maria Poprzęcka cytując interpretację motywu Narcyza za Lacanem. To również woda wprowadza ów czynnik abstrakcyjny do tak przecież konsekwentnie figuratywnych prac Orbaczewskiej. A owa niedefiniowalna abstrakcja przenosi widza w rejony (psycho)analizy, idei, emocji. Tak więc woda nie jest tutaj powierzchnią lustra odbijającą modela. Orbaczewska nie odmalowuje także rytuałów oczyszczania kojarzonych z wodą. Modele, którymi są zazwyczaj młodzi chłopcy, rozświetleni blaskiem silnie przenikających promieni słonecznych, wstępują ostrożnie, bądź gwałtownie wbiegają do wody rozdzierając jej spokojną taflę, rozchlapując ją na wszystkie strony. Woda zwodniczo przyciąga modela, który mimo lęku i niepewności, nie może się oprzeć wejścia w nią. Towarzyszy temu ogromny ładunek zmysłowości, jaką promieniują młodzieńcze nagie ciała, ale także miękka i zapraszająca tafla wody. Kontakt modela z nią to rodzaj wręcz inicjacji seksualnej, przechodzenia ze stanu „niewinności” kojarzonej zwyczajowo z dzieciństwem , do wieku dojrzewania, a więc transformacji tak fizycznych jak i psychicznych, prowadzących do dorosłości i wszystkiego, co za nią idzie. Mimo jednak całej dwuznaczności powyższych scen w warstwie interpretacyjnej, obrazy olejne Orbaczewskiej stanowią przede wszystkim kwintesencję malarstwa. Artystka pławi się w niuansach tonalnych, rozsmakowuje się w wirtuozerii impastów. Obrazy te emanują radością tworzenia, kunsztem wykonania i jeśli w erze ponowoczesności nadal możemy mówić otwarcie o „pięknie”, to one właśnie je uosabiają i to w sposób znany doskonale z antyku – jako harmonia, ład i powściągliwość. Te obrazy w sposób obiektywny podobają się i pociągają odbiorcę, budząc jego podziw i przyciągając spojrzenie.

29A jeśli przejdziemy na drugą stronę lustra wody? Orbaczewska maluje wodę w swoich starannie wystudiowanych i dopracowanych obrazach olejnych, które Nietzsche zakwalifikowałby jako rodzaj obiektywnego piękna apollińskiego – kalon – utożsamiającego dobro i doskonałość. Co się natomiast dzieje w momencie, gdy artystka zaczyna używać wody nie jako motywu, ale jako środka malarskiego? Rysunki tuszem, a więc niejako powstałe z wody, to w pewnym sensie wejście do sedna idei, zwrócenie się do jądra rzeczy, wykrzywienie idealnego zwierciadła. Prace te stanowią swego rodzaju antytezę obrazów olejnych, odbicie się od „piękna” i pozornej niewinności i zwrócenie od rozumu ku chaosowi, szaleństwu, opętaniu, zmysłowości dosłownie i jednoznacznie eksplorującej seksualność. Spontaniczność i specyfika rysunku tuszem, który nie pozwala na analityczne wystudiowanie, czyni tę technikę niemalże automatyczną, sięgającą do podświadomości i obnażającą ją, a przez to szalenie autentyczną i osobistą. Krótki moment na podjęcie nieodwracalnej decyzji co do poprowadzenia linii, a także brak miejsca na poprawki i ulepszenia, potęguje szczerość wyrazu za pomocą tego medium. Rysunkom Orbaczewskiej częstokroć towarzyszą krótkie odautorskie komentarze czy to w formie pojedynczych słów, czy też krótkich wersów, w sposób wymowny i bezpośredni ciskających przekaz prosto w twarz odbiorcy. Prace te bynajmniej nie są miłe dla oka w taki sposób, w jaki oddziaływały na widza opisane wyżej obrazy olejne. Tu raczej wchodzimy w sferę zmysłu dotyku, powonienia, słuchu. Obrazy te bowiem krzyczą, dziwnie wciągają, epatując deformacją, groteską, destrukcją, buntem, cielesnością. Fantasmagoryczne postacie zrastają się jedna z drugą w erotyczne hybrydy. Anomalie fizyczne, obsceniczne gesty, przemoc ucieleśniają strach, dają dojść do głosu drzemiącym demonom. Lubieżność i wyuzdanie są wszechobecne, lecz zamiast pociągać, wręcz odstręczają. Ten diaboliczny aspekt przedstawień erotycznych Georges Bataille wiązał ze strachem – głównie przed śmiercią, wskazując na częste związki niepokojącej seksualności z przemocą, szaleństwem, opętaniem. Te stany związane z odczuciami ekstremalnymi towarzyszącymi cyklowi reprodukcji, narodzin, lęku przed umieraniem, a w końcu samą śmiercią, noszą w sobie według Bataille’a zawsze pierwiastek erotyzmu, prowadzącego do zatracenia się w pragnieniach i popędach aż do osiągnięcia momentu szczytowego, który uczony nazwał „małą śmiercią”. Te gesty transgresyjne, sięganie do pierwotnych pokładów ludzkiej wrażliwości (id), odzieranie postaci z warstwy kulturowej narzuconej przez cywilizację(superego), pełnią rolę oczyszczającą. Oczyszczenie to dotyczy tłumionych postaw, reakcji, gniewu, stanowiących odbicie mrocznej strony duszy człowieka, pełnej strachu i niepewności dostarczanych przez rzeczywistość, w której żyje. I tak tusze Orbaczewskiej, choć stanowią w pewnym sensie zaprzeczenie spokojnego i intrygującego piękna jej obrazów olejnych, są jednocześnie ich niewątpliwym uzupełnieniem, brakującym pierwiastkiem dionizyjskim, równoważącym obraz człowieka w kosmosie jej twórczości.
Tekst: Marta Wróblewska